Bloog Wirtualna Polska
Są 1 273 462 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

KLAN ZERWANYCH Z UWIĘZI CZYLI: ŚWIETNY POMYSŁ PROFESORA NOTY

niedziela, 22 czerwca 2014 21:19

Tadeusz Nowak (nom de guerre Profesor Nota) jest nauczycielem w namysłowskim Ogólniaku. Z początkiem 1994 roku wpadł na znakomity pomysł i natychmiast zaczął go wdrażać w życie. Oto skrzyknął sporą grupkę młodych ludzi i wspólnie utworzyli Klan Zerwanych z Uwięzi. Ani przedtem, ani potem nie było takich klanów w okolicy.

W planach Klanu ujęto wszelakie wyprawy, spływy kajakowe, eskapady pozwalające dobrze poznać uroki Ziemi Namysłowskiej, jej zabytki i przyrodę – było tam dużo więcej punktów, ale poprzestańmy na tych najistotniejszych.

Na klanowym proporcu widniał spory latawiec z uczepionym doń dzieckiem. Zerwani z Uwięzi mieli  nawet swój hymn! – (sam go im wymyśliłem, to wiem) a do niego dodałem z czystej sympatii taką nibyszantę. Działalnością Klanu byłem szczerze zainteresowany przede wszystkim z dwóch powodów:

  1. Ten Klan, to był znakomity pomysł;

  2. Członkiem Klanu był mój syn, Mirek.

     

    Oto słowa wspomnianego hymnu:

    KLAN ZERWANYCH Z UWIĘZI

Póki są najmarniejsze dowody,

Że nie wszystko można skuć i spętać,

Podążamy za głosem swobody:

Wolnym być - rzecz święta!

 

Jeszcze starej Ziemi kula

Wciąż wiruje, chociaż rzęzi!

Jeszcze wiatr po polach hula,

Za nic mając wszelkie więzi!

Jeszcze dyszą, poprzez wieki

Zniewalane oceany!

Jeszcze toczą wody rzeki,

Pokonując śluzy, tamy!

Jeszcze mają swoje szlaki

Wilki, rysie, myszy polne

I wpisane w błękit ptaki

Wiatroskrzydłe, śmigłe, wolne!

 

Konwenanse, przesądy, zawiści łańcuchy...

Jak wrzeciądze u lochów bram -

Odrzucamy, zrywamy, bo wolne my duchy!

My - Zerwanych z Uwięzi Klan!

 

WYRUSZAMY POPRZECIERAĆ  NIECO  SZLAKA!

 

Wiele osób w głowę zachodzi,

Chcąc wyjaśnić problem zawiły:

O co chodzi, no, o co chodzi,

Że młodziaki w trasę ruszyły?

 

A tu przecież cała sprawa prosta taka,

Że zrozumieć chyba każdy ją potrafi:

Wyruszamy  „poprzecierać  nieco szlaka”,

Żeby nas czasami szlag nie trafił!

 

Czemu właśnie zaczynamy od Widawy?

Bo piechotą nad Missouri za daleko!

Jest Widawa - to spływamy, nie ma sprawy!

Póki rzeka jeszcze jest w ogóle rzeką.

 

„Opętana” przestrzeń dawno nam obrzydła -

Wyruszamy, wiedzie nas szczęśliwa gwiazda.

Żeby umieć rozprostować swoje skrzydła,

Trzeba najpierw chcieć po prostu wypaść z gniazda.

 

Pierwsza wyprawa, to był „kajakowy spływ Widawą”. Mam film z owej wyprawy – film bardzo interesujący i porządnie zrealizowany, chociaż nie przez zawodowych filmowców.

Kiedyś wybrałem się do Przyjaciół mieszkających w Głogówku i tam im film pokazałem. Bardzo im się podobał „pomysł na Klan”. Podobał się do tego stopnia, że do obejrzenia filmu zaprosili swoich przyjaciół również nauczycieli. Z satysfakcją wysłuchałem kolejnej porcji zachwytów.

Nie wiem, dlaczego Klan Zerwanych z Uwięzi przestał istnieć. Być może zadziałały tu jakieś mechanizmy zawiści. A może pomysł rozbił się o kasę?

 

W każdym razie strata jest ewidentna i szkoda niewątpliwa.

KaJ


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

GRAŻYNA, MOJA SIOSTRA

niedziela, 27 października 2013 11:13

Dziękuję za słowa pocieszenia!...  Fakt - jest mi bardzo smutno, kiedy widzę jak „rzednie las”  dookoła mnie. A Grażyna była przecież o 10 lat ode mnie młodsza. Pamiętam, jak ganiałem po wiosce, szukając akuszerki do rodzącej matki – to było tak niedawno.

Chociaż tliły się w Grażynie płomyki wielu niekłamanych talentów (rzeźbiła, rysowała i pisała wiersze, zdobywając nagrody w różnych konkursach), to często przygniatała ją góra dziwnie pojmowanej niezależności i jeszcze dziwniejszego uporu. Dlatego dóbr materialnych w życiu nie osiągnęła, zwłaszcza będąc przez dziesięciolecia bez pracy. Jej mąż odszedł z tego świata „na własne żądanie” prawie 20 lat temu. Próby stworzenia na nowo normalnej rodziny kończyły się fiaskiem, bo w niewytłumaczalny sposób wciąż wynajdowała sobie takich mężczyzn, którzy wkrótce umierali – jak nie na raka, to na zawał (tak było parokrotnie).

Owszem, lubiła sobie wypić, a i paliła jak stara lokomotywa – za cholerę nie chciała słuchać porad antyalkoholowych i antynikotynowych (nawet moich). Miała problemy z krążeniem, ze zmianami miażdżycowymi i cukrzycą. No i z nadwagą – mimo tego, że bardzo dużo chodziła i stosowała drakońskie diety (myślę, że częste i duże huśtawki „wagowe” to też nic dobrego).  Parę razy w tygodniu odwiedzała naszą matkę, sprzątała u niej, myła podłogi…

A!... Codziennie starała się zanosić mamie obiady, od naszej siostry, Wali.

Kiedy zaczęły się moje problemy ze stawami i cholernymi dziurami w nodze, przychodziła oferując pomoc w robieniu zakupów i taszczyła potem butle z wodą mineralną.

Mniej więcej rok temu zaczęły się pobyty w szpitalach – coraz częstsze (Namysłów, Kluczbork, Opole). Kilka dni temu wzmogły się problemy związane z krążeniem – doszły mnie słuchy, że proponowali jej w Namysłowie koronografię, ale za cholerę nie chciała się na nią zgodzić. Później zapaści, reanimacje, kłopoty z wybudzeniem, dwa opolskie szpitale, powrót świadomości w środę, a już następnego dnia (24 października 2013 roku, w godzinach południowych) śmierć.

Odwiedzająca ją codziennie w Opolu Gosia, siostrzenica, taka ucieszona była w środę!... Trudno wyobrazić sobie jej czwartkową rozpacz.

Pochowamy ją na nowym cmentarzu 28 października. Pergat cubent!

Będzie mi jej brakowało…

 

Niespełna dwa lata temu zmarł po udarze Wojtek – sympatyczny i pracowity (choć często bezrobotny) facet Grażyny. A ona bardzo rozpaczała, miesiącami nosiła w sobie ból… Myślę, że to był pierwszy i jedyny jej mężczyzna, którego naprawdę kochała. Z myślą o nim napisała kilka wierszy… Pozwól, że nimi zakończę swoją mini-opowieść o Grażynie.

KaJ

 

 

 

Grażyna Jankowska (Jarzębina 57)

GRA W KOLORY

 

śmierć ma różne

kolory sukien

w zależności od pory roku

pewnie wiosną miała zieloną

przybraną kwiatami żonkili

przystrojoną koralami

z ludzkich łez

 

tamtego poranka

pachniała kawą

aby nie było wiadomo

że to ONA

przyszła

 

 

KRZYKI

 

Krzyk ciszy

Krzyk bólu

Krzyk myśli

Krzyk serca

I nikt nie interweniuje

nawet nocą

 

przy takim hałasie

 

 

 

***

 

przeoczyłam kwitnienie

 

chcę obrywać z tobą wiśnie

porzeczki już dojrzały

śliwek będzie więcej

w tym roku – wróć

 

pierwszy raz nie zapytam

gdzie byłeś tak długo

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

GĘŚCIEJ NA PÓŁKACH Z KSIĄŻKAMI WENY

poniedziałek, 14 stycznia 2013 18:21

 

 

Na półce z książkami wydanymi przez Klub Młodych Twórców „Wena” (istniejącym przy Bibliotece Publicznej w Namysłowie) przybyły kolejne dwie edycje.

- „Córka niepokornego czasu” Wenianki Małgorzaty Gaś zawiera kilkadziesiąt interesujących z różnych względów wierszy.

 

 

- „Ile w mym świecie prawdy” Kazimierza Jakubowskiego jest zbiorem felietonów, opowiadań, polemik i mini opowiadań opiekuna Weny. Proza w swojej większości to tzw. nagradzane pokłosie różnych krajowych konkursów literackich.

 

 

 

Dodatkowe informacje dotyczące zawartości znaleźć można w Internecie jako anegdoty:

http://meandry.bloog.pl/id,332902464,title,PIERWSZE-TURNIEJOWE-LAURY-I-LAURKI,index.html

i albumik z dyplomami:

http://kajland.bloog.pl/gal,42471929,title,Moje-pierwsze-laury-i-laurki,index.html

 

Oficjalną promocję przewidziano wstępnie na 8 lutego br – precyzyjniejszy termin będzie można znaleźć na plakatach i w zaproszeniach. Autorzy liczą na liczne przybycie przyjaciół i osób zainteresowanych, a także na czynne wsparcie (recytatorsko-wokalno-muzyczne) – zwłaszcza członków KMT Wena.

 

Książki można już nabyć w wydawnictwie „Namislavia”, u  Pana Tadeusza Wincewicza.

 

Kazimierz Jakubowski


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

MÓJ POWÓD DO DUMY

czwartek, 15 września 2011 22:28

 

W ciągu szesnastu lat istnienia „Weny” (a jest rok 2011) ukazały się dwadzieścia dwa poetyckie tomiki Młodych Twórców, w tym dwa zeszyty poetyckie, dwanaście tomików indywidualnych, sześć almanachów oraz dwie obszerne i bogato ilustrowane monografie.

Mam stąd szczególny powód do radości, albowiem pochylałem się nad czternastoma publikacjami, dokonując żmudnych, wielorakich acz niezbędnych prac edytorskich - (zwłaszcza dotyczy to monografii) tylko tomiki 1-6 oraz 15-16 powstały bez moich starań. Nie żałuję jednak wysiłków, bo dotyczyły dobrych wierszy młodych namysłowskich poetów. Myślę, Szanowny Czytelniku, że masz w czym wybierać. Zainteresowanym podpowiadam, że nie do zdobycia są już pozycje 1, 2, 4, 6, 7, 11 i 16, za to resztę można jeszcze dostać w „Wenie”, lub u pana Tadeusza Wincewicza, w wydawnictwie „Namislavia”.

  1. Zeszyt poetycki                                 - Ewa Kaca
  2. Zeszyt poetycki                                 - Daria Stopa
  3. Bez skargi i pieśni                              - Ewa Kaca
  4. Wyjście awaryjne                              - Magdalena Kownacka
  5. Po-kuszenie                                       - Krzysztof Ogonowski
  6. Zapatrzona w różę                            - Małgorzata Dobrowolska
  7. Gdzie jesteś przyjacielu                     - Mirek Jakubowski
  8. Świat pomyślany przez chwilę           - Agnieszka Tabak (Biegańska)
  9. Dopowiadam ustom głód                   - Ewa Kaca
  10. Strofy tęczowych cieni                       - Gabriela Adamczyk (Byrka)
  11. Szukam linków do twojej duszy        - Adam Boczarski & Marcin Pasiecznik
  12. Między Sodomą a Itaką                     - Tomasz Piasecki
  13. Tylko bajki                                          - Łukasz Kaszyński
  14. Spoza faktury wiersza                       - Ewa Kaca
  15. Z ziarnkiem soli                                  - almanach
  16. Skrawek przestrzeni                          - almanach
  17. Maski i twarze                                    - almanach
  18. Szeherezada jednej nocy                  - almanach
  19. O różę Karoliny 2008-09                    - almanach
  20. Niezupełnie erotyk                             - almanach
  21. Poetyckie zjawisko                             - monografia
  22. Bo więcej waży jedna dobra strofa    - monografia

 

Kiedy opowiadam o sukcesach wydawniczych „Weny”, zwykle słyszę pytania o moje publikacje – czy i co udało mi się wydać? Oczywiście, mogłoby być lepiej, ale przecież nie było tragicznie. Niektóre utwory opublikowałem na łamach Gazety Ziemi Namysłowskiej, inne w Klubowym nieregularniku „Gravers”, w NTO, Panoramie Opolskiej, Optymalnych czy Gazecie z Głogówka (a że czyniłem to przez kilkanaście lat, to i uzbierały się setki „różności”). Osiem moich tomików ukazało się w latach 1994 – 1998. Wydawałem je własnym sumptem, toteż nie były to duże nakłady i wszystko się prawie gwałtownie rozeszło, a ja z trudem zachowałem tylko pojedyncze tomiki autorskie. Oto tytuły moich tomików wydanych w latach dziewięćdziesiątych:

  1. Blues hipochondryka (wiersze)        
  2. Cokolwiek zwiążecie na Ziemi (wiersze)       
  3. Dubla w piedestał (felietony, eseje)  
  4. Ja tylko tak udaję (wiersze
  5. List do przyjaciela (tłumaczenia pieśni Wł. Wysockiego)
  6. Rzecz o wymieraniu (wiersze, ballady)        
  7. Strefy światła (wiersze)       
  8. Zapamiętaj to dobrze kobito (wiersze i piosenki nie tylko kabaretowe)

 

 

Dopiero w 2009 roku ukazały się w „przyzwoitym” nakładzie dwie kolejne moje książki: „Ksiuty z poezyją, czyli dubla w piedestał” oraz  „Na rynku w Namysłowie, czyli sezony na Ksantypę”.

Pierwsza pozycja jest przede wszystkim zbiorem felietonów i polemik tworzących swojego rodzaju poradnik dla młodych twórców, kierując ich uwagę na tzw. formy klasyczne. Druga, to opowieść o istniejącym niegdyś przy Gminnym Ośodku Kultury kabarecie „Ksantypa” i o osobach ten kabaret tworzących. Zapewniam, że jest co (i kogo) wspominać. Do tej książki dołączyłem płytkę CD z kilkodziesięcioma piosenkami, nagranymi ongiś podczas prób kabaretu. Obie pozycje są jeszcze do zdobycia i u mnie, i u pana Wincewicza.

Za to w dalszym ciągu na swój wielki dzień czekają następne książki, już złożone do druku:

1. Tęczobranie (wiersze wszystkie, ilustrowane przez mojego wnuka, Nikodema

2. Mała Kapela Codziennej Niemocy (proza walcząca z przejawami głupoty – sporo tego!)

3. Wiedeńskie wakacje (tłumaczenie prozy i pieśni Wł. Wysockiego)

4. Dorastanie do dzieciństwa (proza)

5. Na pohybel czarnowidzom (proza – felietony „ku pokrzepieniu serc”)   

6. Zeznania Marzanny B (proza - tak, to ta pani z GZN)

7. Ile w mym świecie prawdy (opowiadania)

8. Marynarze „Jaskółeczki” (wszystko to, co napisałem dla swoich dzieci)

 

Ile jest w tym wszystkim tekstów nagrodzonych na różnorakich konkursach literackich? – trudno zliczyć, ale jest sporo, a to powinno moim zdaniem przydać blasku obecnym i przyszłym tomikom.

Bardzo chciałbym wydać serdeczne wspomnienia o wielu już nieżyjących moich przyjaciołach – mam nawet tytuł roboczy: „Wyblakłe konterfekty”. Czy środków i zdrowia mi wystarczy, nie wiem. Bardzo chciałbym, aby wystarczyło – zwłaszcza, że mam jeszcze sporo pomysłów, a i materiałów zgromadziłem mnogość (min. bajki, scenariusze, zielniki, wspomnienia, setki zdjęć i dziesiątki rysunków). Ale poprzestańmy na tym, o czym było powyżej.

 

Czy wszystko razem wzięte, to dużo, czy mało – trudno mi ocenić. Może i powinno być więcej, ale trudno wszystko com napisał zapakować razem ze mną do jakiejś szuflady z etykietką: „Kazik Jakubowski - ten od dowcipów i śmiesznych rzeczy”. Trzeba dużo złej woli i idiotycznego megalomaństwa, aby nie dostrzec różnorodności w tym co stworzyłem (o tym, że załatwiłem owymi „śmiesznymi rzeczami” więcej dobrych spraw, niż inni tonami smętnych epistoł nawet nie wspomnę). Za to bez wątpienia nigdy nie stroiłem się w cudze piórka, wklejając bez umiaru w swoje teksty cytaty z cudzych dzieł (że to niby taki oczytany jestem i takie niezwykle mam koneksje).

Zawsze mówiłem własnym głosem i nigdy zza cudzych pleców.

Myślę, że to jest powód do dumy.

 

 

 

I w tym miejscu przydałby się jakiś cytat stosowny. Już choćby po to, aby pokazać, że i ja cytować potrafię - ot, choćby tak:

 

„Bierzcie mi wszystko, róże i wawrzyny, rwijcie!
Lecz wara od rzeczy jedynej,
którą zabiorę z sobą,
tam, do Boga, którą pył zmiotę z błękitnego proga,
jedynej rzeczy bez skazy, tej, którą wbrew wam zabiorę!

Ta rzecz?...
Moje pióro...”
[1]

 

 

Kazimierz Jakubowski

 


[1] „Cyrano de Bergerac”akt V  (Edmond Rostand, tł. Bolesław Londyński)

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

TĘCZOBRANIE

sobota, 04 czerwca 2011 1:08

 

brodziłem wśród okruchów nieba

i zbierałem tęcze

rozpinane na wilgotnych mikrokosmosach

dzieliłem się nimi jak chlebem

 

upływały miesiące

i lata

coraz częściej powracałem

bez zdobyczy

ale los uśmiechnął się znowu

i wróciłem

niosąc okaz jakiego dotąd nie miałem -

najpiękniejszy

 

trzymam teraz  wstążki

więdnących barw

na drżącej dłoni

wyciągniętej

w pustkę

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

piątek, 24 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  6 716  

O moim bloogu

Moje wiersze, ballady i piosenki, oraz rysunki od przyjaciół, a także trochę nagrań w mp3. Nagrania się "wytrzeszczają", bo wykonane dawno, "byle gdzie, byle jak, byle prędko" (takie były czasy i możl...

więcej...

Moje wiersze, ballady i piosenki, oraz rysunki od przyjaciół, a także trochę nagrań w mp3. Nagrania się "wytrzeszczają", bo wykonane dawno, "byle gdzie, byle jak, byle prędko" (takie były czasy i możliwości) - dlatego trudno mówić o wierności tekstom, ale są tutaj "ku pamięci". Część tego wszystkiego pochodzi z moich tomików ("Sezony na Ksantypę" i "Dubla w piedestał").

schowaj...

O mnie

Praca: do niedawna prowadził prywatną działalność gospodarczą, był współwłaścicielem Gazety Ziemi Namysłowskiej, przez pewien czas pełnił obowiązki red. naczelnego w namysłowskim „Magazynie Powiatowym”, był redaktorem w „Panoramie Opolskiej”, redaktorem technicznym w „Gazecie z Głogówka:” reporterem Radia SUD, jest mlodszym instruktorem w Namysłowskim Ośrodku Kultury, opiekunem KMT „Wena”.
Wyróżnienia: Dyplom honorowy wojewody opolskiego za aktywną działalność na rzecz rozwoju ruchu artystycznego i społeczno-kulturalnego, 25 dyplomów i listów gratulacyjnych za prace w upowszechnianiu kultury w lokalnym środowisku, 16 nagród i wyróżnień literackich, 3 wyróżnienia w ogólnopolskich konkursach recytatorskich (w tym srebrna i brązowa odznaka recytatora), dyplom uznania jednostki wojskowej (!), list pochwalny za pracę zaopatrzeniowca i magazyniera w ZRB MZEAS... i Medal XXXX lecia PRL (sic!)... Tego typu wyróżnień jest dużo więcej, ale kto by to liczył.

Ulubione strony

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 6716